Wernisaż wystawy rysunku Karoliny Dousa – Bik pt. „BESTIARIUM”

Wchodząc na wystawę Karoliny nie znając autorki osobiście już po krótkim obcowaniu z jej zwierzyńcem można być pewnym jednego – dobrych intencji. Artystka żyjąca w towarzystwie tych wszystkich włochatych mordek nie musi szukać poklasku ani na siłę szokować. Nie są to prace oparte na teoretycznym programie czy kalkulacjach kariery, tym bardziej chęci prostego podobania się i dekoracyjności.

Są przejmująco szczere.

Poetyckie w wyrazie, wygrywają emocje subtelnie jak muzyka lub właśnie wiersz. Głębokie wejrzenie dobermana, wyrzut w oczach puchatych sów, nastroszony biały lis, którego lepiej już dzisiaj nie drażnić. Nietoperz w nastroju kontemplacyjnym. Wirki sierści oddane co do włoska    medytacyjnym rytmem cienkopisu lub stalówki. Kolejne portrety chowańca Astrala, najwierniejszego towarzysza dnia codziennego.

Niezidentyfikowany (przynajmniej przeze mnie) futrzak zwinął się w kłębek, znajdując ukojenie w drzemce.

U Karoliny przyroda nie jest obszarem biologicznej walki o byt, a przestrzenią uduchowioną, jak z bajki, snu czy dobrej wizji na jawie, podszytą archetypami i symbolem, w której nawet piłeczka może nie być tylko tym, czym się wydaje.

Jest w tych pracach obecny ładunek melancholii i smutku. Samotny zwierzak dzieli ramę – cały swój świat – tylko z umownym tłem. Smukły pies szturcha nosem wspominaną piłeczkę – swój    jedyny skarb – jakby nie był pewny, czy ona w ogóle istnieje. Paleta barw jest przygaszona, papier konsekwentnie w ziemistych odcieniach, właściwie nie występują jaskrawe kolory. W tym wysokowrażliwym bestiarium nie ma miejsca na krzykliwość, choć ewidentnie przynajmniej niektóre kompozycje zostały nakreślone na gruncie z łez.

W dzisiejszym zgiełku wśród Aktualnych Spraw i kolejnych Dużych Tematów łatwo przejść obok twórczości tak wyciszonej i niedopominającej się atencji, a byłaby to ogromna strata. Zubożenie w rodzaju niezwrócenia uwagi na gawrona od lat odwiedzającego codziennie nasz balkon. Cieszy mnie ta ekspozycja. Zabiera nas choć na chwilę do lepszego miejsca, i mam nadzieję, że przyniesie Karolinie Dousie-Bik docenienie oraz publiczność, na jaką zasługuje, zdolną do nawiązania z nią dialogu w częstotliwości nietoperzych ultradźwięków, dla tak wielu będących tylko ciszą.

Piotr Oprządek. Tekst w katalogu do wystawy pt. „BESTIARIUM”

Karolina i jej zwierzęta

czyli o rysunkowym świecie Karoliny Dousa- Bik.

Karolina rysuje zwierzęta.

Głaszcząc papier piórkiem, ołówkiem, cienkopisem stwarza puszystość, włoskowatą szorstkość, bury aksamit. Medytujące pisaki zmieniają odcienie, walory. Ich ślady napełniają się życiem, oddechem, ciepłem. Określa się smukłość, krągłość, dostojny lub figlarny układ form. Odrobina bieli wpuszcza światło do wyznaczonych oczodołów. Zwierzę ożywa i przygląda się Karolinie. Ona przygląda się zwierzęciu. Jak lustrzane odbicie, choć ma jednak inną skórę, inne oczy i uszy, inne usta.

Karolina poznaje zwierzęta.

Przed wieloma laty dziadek Karoliny- rzeźbiarz z Krakowa, zamienił stary spichlerz w Kamionnej na drugi dom nie tylko dla ludzi, ale też przybyszy z lasu i z ziemi. Ich obecność Karolina znała z wycieczek do lasu. Rzadko ich widziała, ale wiadomo było, że w tym starym domu z surowego drewna czasem mieszkają łasice, że pod dachem harcuje kuna, a popielice za ścianą.

Karolina rysuje zwierzęta od dziecka.

Jej wcześniejsze zwierzątka, rysowane przy życzliwości dziadka- artysty i czułej uwadze babci strugajacej kredki, to figury zwierzokształtne. Trochę jak sympatyczne maskotki- amulety, stworki fantastyczne, może jak kolorowe totemy. Nieco poźniej przy rodzinnym mieszkaniu w Krakowie, odgrodzona od okien, ulic i wiekowych rozmów, w jednym z pokoi starej kamienicy, Karolina tworzy swój bezpieczny domek małej szamanki, strażniczki tajemnic. Samotnie przywołuje do siebie zwierzęta, nie tylko ziemskie, ale też nieznane, baśniowe stwory. Zaprasza je jak bratnie dusze, jak starych znajomych z kodów podświadomości. Swe pustkowie zasiedla przyjaciółmi z tęsknoty, zwierzętami opiekuńczymi, towarzyszami dzikimi w sercu miasta Krakowa. Uciekając od świata otula się ich miękkim futerkiem. Znajduje ukojenie w szaro-brązowych deseniach z puszystych plamek, pasków i kropek, w śliskich, szaro-czarnych piórkach.

Karolina stwarza swój zwierzyniec.

Gdzieś na jednej z ulic Starego Miasta skrywa swój skarbiec, magazyn magicznych znalezisk. Tu gromadzi pamiątki natury, własną prehistorię: korzonki, patyczki, huby i porosty. Ich sylwetki ożywione smugami świateł tworzą kosmate cienie, animalistyczne zarysy. Z tych cieni powstaje instalacja, nowe rysowane zwierzęta. Nowe życie ze świata cieni.

Joanna Gałecka. Tekst w katalogu do wystawy pt. „BESTIARIUM”

Wystawa czynna od 20 lutego do 22 marca 2026 roku. Zapraszamy.

Scroll to Top